Kawały
![]()
Polak je sobie spokojnie sniadanie. Przysiada sie do
niego zujacy gume Amerykanin.
- To wy w Polsce jecie cały chleb? - pyta Amerykanin.
- No tak.
- Bo my w USA jemy tylko srodek. Skorki odkrajamy,
zbieramy do specjalnych pojemnikow, oddajemy do recyclingu,
przerabiamy na croissanty i sprzedajemy do Polski - stwierdza
pogardliwie Amerykanin, zujac swoja gume.
Polak nic.
- A marmolade jecie? - pyta dalej Amerykanin.
- No, tak.
- Bo my w USA jemy tylko swieze owoce. Skorki, pestki
i tak dalej zbieramy do specjalnych pojemników, oddajemy
do recyclingu, przerabiamy na dzem i sprzedajemy do Polski - mowi i dalej
zuje gume.
- A seks w USA uprawiacie? - pyta Polak.
- No oczywiscie.
- A z prezerwatywami co robicie?
- Wyrzucamy.
- Bo my w Polsce to swoje zbieramy do specjalnych
pojemnikow, oddajemy do recyclingu, przerabiamy
na gume do zucia i sprzedajemy do USA.
Letnik skarzy sie gospodarzowi:
- Nie mozna nawet zjesc obiadu... Tyle much tu lata.
- Niech sie pan nie martwi, one tu lataja tylko w porze obiadu. Reszte czasu
spedzaja na gnoju.
Chlopiec pisze do Sw. Mikolaja:
- Przyslij mi braciczka!
Sw. Mikolaj odpisuje:
- Przyslij mi mamusie!
Stoi dwoch stojkowych na skrzyzowaniu. W pewnym momencie podjezdza jakis
zagraniczny turysta i mowi cos do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta usmiechnal
sie i probuje po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia probe, tym razem
probuje po francusku, pozniej po hiszpansku, nawet po rosyjsku - bez rezultatu.
Dal wiec za wygrana i odjechal. Policjanci:
- Ty, Heniek, moze zaczniemy sie uczyc jezykow obcych?
- Po co? Zobacz, ile ten ich umial i na co to mu sie przydalo?
Baca wlecze do lasu scierwo psa. Sasiad zagaduje:
- A co to sie stalo, kumie?
- Aaaa... musiolek go zastrzelic!
- To pewnie byl wsciekly, co?
- No, zachwycony to nie był
Żyrafa opowiada zajączkowi:
- Nawet nie wiesz, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą szyję. Sięgnę wszędzie,
do każdej gałązki, a potem... Pomyśl: każdy listek, który zerwę i przeżuję,
wędruje potem tak dłuuugo, dłuugo w dół... Ach... jaka to rozkosz...
Zajączek słucha, nie reagując. Żyrafa ciągnie dalej:
- A gdy przychodzi upał... Idę nad rzekę, pochylam głowę, zaczerpnę
wody... Nie wyobrażasz sobie, jaka to rozkosz, gdy zimna, ożywcza woda spływa
w dół, chłodząc mnie coraz bardziej i bardziej... Moja szyja rozkoszuje się
tym chłodem, centymetr po centymetrze, metr po metrze, a ja wraz z nią... Ech,
gdybyś wiedział, zajączku, jak to wspaniale mieć taką dłuuugą szyję...
Zajączek przechyla tylko lekko głowę i pyta:
- A powiedz... Rzygałaś kiedyś?
List blondynki do syna:
Pisze do Ciebie tych pare linijek, zebys wiedzial, ze do Ciebie
pisze. Jak ten list dostaniesz, to znaczy, ze do Ciebie
doszedl. Jak go nie dostaniesz, to mi daj znac, to go wysle
jeszcze raz. Pisze do Ciebie wolno, bo wiem, ze nie potrafisz
szybko czytac.
Niedawno tata przeczytal w jakiejs gazecie, ze najwiecej
wypadków sie zdarza kilometr od domu, wiec przeprowadzilismy
sie troche dalej. Mieszkamy teraz w fajnej chalupce. Jest tu
pralka, choc nie jestem pewna, czy sie nie zepsula. Wczoraj
wrzucilam do niej pranie, pociagnelam za sznurek i pranie
gdzies wsiaklo. Ale przeciez sie z powodu tego nie powiesze...
Pogoda nie jest najgorsza. W zeszlym tygodniu padalo tylko
dwa razy.Za pierwszym razem trzy dni, a za drugim cztery.
Co do kurtki, która chciales. Wujek Piotr powiedzial, ze jak
Ci ja posle z guzikami, to bedzie duzo kosztowac, bo guziki sa
ciezkie. Dlatego oderwalam guziki i wlozylam do kieszeni.
Tata dostal prace. Jest dumny jak paw, bo ma pod soba jakies
piecset osób. Wysiewa trawe na cmentarzu. Twoja siostra, Julka, która wyszla
za maz, w koncu urodzila.
Nie znamy jeszcze plci, wiec Ci nie powiem, czy jestes wujkiem
czy ciotka. Jak to bedzie dziewczynka, Twoja siostra chce ja
nazwac po mnie. Ale to bedzie dziwne - mówic na swoja
córke "mama".
Gorzej jest z Twoim bratem, Jankiem. Zamknal samochód i
zostawil w srodku kluczyki. Musial isc do domu po drugi
komplet, zeby nas wyciagnac ze srodka.
Jak sie bedziesz widzial z Gosia, pozdrów ja ode mnie, a jesli
nie, to jej nic nie mów.
Twoja mamusia Dusia.
PS.: Chcialam Ci wlozyc do listu pare zlotych, ale juz zakleilam
koperte.
Bal maskowy. Wszyscy uczestnicy przebrani w najrozniejsze stroje. Z wyjatkiem
faceta, ktory przyszedl w zwyklym garniturze i krawacie, tylko mial usta
calkowicie wypelnione majonezem. Wszyscy zachodzili w glowe za coz on jest
przebrany, az wreszcie pani, ktora z nim tanczyla zdecydowala sie zapytac:
- Przepraszam, a pan to wlasciwie za co jest przebrany?
W odpowiedzi facet nacisnal palcami policzki i powiedzial:
- Ja prosze pania jestem przebrany za kroste.
Pani przedszkolanka pomaga dziecku wlozyc male kowbojskie buty, bo dziecko ja
poprosilo. Tak wiec oboje szarpia, ciagna, a buty nie chca na noge wejsc. A
kiedy sie juz udalo i oboje spoceni siedli, dziecko mowi:
- Prosze pani mysmy ubrali buciki na odwrot.
Pani popatrzyla, faktycznie na odwrot. Znow makabra ze sciaganiem, potem
szarpanie, meka, az sa ubrane prawidlowo. Dziecko patrzy na buty i mowi:
- Ale to nie sa moje buty.
Nauczycielka ugryzla sie w jezyk, nic nie mowi, tylko gehenna po raz trzeci.
Buty sciagniete, dziecko:
- To nie sa moje buty, tylko mojego brata, a mama mi je kazala nosic. Pani juz
nie wie czy sie smiac, czy plakac i znowu pomaga ubrac buty. Kiedy pomagala mu
ubrac kurtke zapobiegawczo pyta:
- A gdzie masz rekawiczki?
- Mam je schowane w butach. - odpowiada dziecko.
Proces sadowy przedszkolanki zacznie sie w przyszlym miesiacu...
Szkot wyslal zone na wakacje na Karaiby. Po tygodniu otrzymuje depesze z
hotelu:
"Panska zona sie utopila STOP Jej zwloki oklejone krewetkami wylowila straz
przybrzezna STOP Co robic? STOP".
Szkot idzie na poczte i nadaje telegram:
"Krewetki sprzedac STOP Pieniadze przelac na moje konto STOP Przynete
zarzucic ponownie STOP".
Dzieci w szkole sprzeczaja sie, ktore z nich ma mniejszego dziadka:
1. Moj dziadek ma 100cm wzrostu!
2. A moj ma tylko 50cm.
3. A moj - mowi Jasio - lezy w szpitalu, bo spadl z drabiny jak zrywal jagody.
Mieszkajacy od lat w Stanach stary Arab ma 5 hektarowe pole ziemniakow,
nadszedl czas sadzenia, ale jego jedyny syn zostal aresztowany jako terrorysta.
Zalamany Arab wysyla telegram do syna do wiezienia:
Drogi Abdulu,
Tu pisze twoj ojciec Muhammad. Jak co roku przyszedl czas sadzenia ziemniakow
ale ja juz jestem po prostu za stary zeby przekopac pole i pozasadzac sadzonki.
Wiem ze jakbyś tu był byś mi pomogl. Kochajacy cie ojciec Muhammad.
Po kilku godzinach przychodzi telegram z wiezienia:
Tato, nie kop nigdzie na polu. Tam schowalem caly trotyl, wirowke do reaktora
oraz butle z gazem i bakteriami!!!
Piec minut po telegramie przyjezdza 300 osobowa ekipa z FBI z psami, koparkami i
lopatami. Przeszukiwali i przekopywali cale pole przez dwa tygodnie. Nic nie
znalezli wiec przeprosili i odjechali. Na nastepny dzien przychodzi telegram:
Drogi Ojcze,
Tu pisze kochajacy cie syn Abdul. Pole przekopane, mozesz sadzic sadzonki.
Zwazywszy zaistniałe trudne okolicznosci wiecej zrobic nie moglem.
Kochajacy cie syn Abdul.
Facet spotyka kolege policjanta na ulicy.
- Czesc, co robisz?
- Niose piwo dla komendanta.
- A po co ci te drzwi?
- Kazal przyniesc cos do otwierania.
Podczas klasowki nauczyciel mowi:
- Wydaje mi sie, ze slysze jakies glosy...
Glos z sali:
- Mnie tez, ale ja sie lecze...
Wychodzi chlop na pole i widzi, ze stonka zzera kartofle.
- Tfu (splunal).
- Znowu Amerykance nam stonke zrzucili!
- Szto? - odpowiada stonka.
Rozmawiaja trzy babcie. Pierwsza mowi:
- Moj wnuczek bedzie chyba lekarzem, bo ciagle robi lalkom zastrzyki. Druga
babcia na to:
- A moj to chyba na ogrodnika pojdzie, bo ciagle w ogrodku przesiaduje.
Na to chwali sie trzecia babcia:
- A moj to na pewno zostanie szewcem albo pilotem, bo ciagle wacha klej i mowi:
Ale odlot!
Przychodzi Baca do ubikacji. Czeka, czeka, wszystkie kabiny zamkniete.
Zniecierpliwiony, zapytuje:
- Je tam kto?
W odpowiedzi dochodzi go zduszony glos:
- Tu sie ni je, tu sie sro!
W tramwaju na przeciwko kobiety siedzi facet z rozpietym rozporkiem.
Kobieta, lekko zazenowana, rzecze:
- Sklep sie panu otworzyl.
- A widziala pani kierownika?
- Nie, tylko magazynier lezal na workach.
Jasiu mowi do mamy:
- Mamo, dzisiaj rano kiedy jechalem autobusem, tato kazal mi wstac i ustapic
miejsca kobiecie.
- To bardzo ladnie.
- Ale mamo, ja siedzialem na taty kolanach.
Matematyka !!! (z muminą)
Jasio idzie do odpowiedzi. Pani pyta:
-Powiedź mi dokładnie ile jest dziewczynek w klasie dzisiaj.
-Dwanaście i trzy w okresie !